Pławiąc się w blaskach reflektorów

Oscar_dywan

aplikacja Google Earth z 2011 roku, pozwalająca na przejście się po czerwonym dywanie KLIK

Gdyby literatura cieszyła się blaskiem Hollywood, to od kilku lat na gali wręczania Oscarów przechadzałyby się pysznym krokiem po czerwonym dywanie mikroopowiadania. Właściwie, jako gatunek dumny z siebie i zachwycony własną oryginalnością, zorganizowałyby sobie własną uroczystość. Najprawdopodobniej doszłoby na niej do kłótni między stroną hiszpańsko- a angielskojęzyczną, i w kolejnym roku miałyby miejsce już dwie gale. Po każdej z nich rzesze tekstów, niezadowolone z wyników, wysypywałyby się z sali i rozpadały ze złości na pojedyncze literki, ponieważ utwory literackie o najwyższej wartości artystycznej nie uznają kompromisów i charakteryzują się znacznie wyższym stopniem megalomanii niż gwiazdy kina. To dlatego należy cieszyć się, że literatura nie stoi wcale w świetle reflektorów, a jej blichtr przytłumiony jest lekko szlachetną patyną. Każdy tekst pławi się w ciepłym świetle uznania własnych wielbicieli, i równowaga w świecie fikcji zostaje zachowana.

Nie przeszkadza to dostojnie ciężkim członkom rozmaitych komisji wybierać laureatów najróżniejszych mikro-konkursów. Ponieważ jednak brak zgody co do tego, czy ważniejsze są międzynarodowe zawody organizowane cyklicznie przez Museo de la Palabra („Muzeum Słowa”, KLIK), czy może równie międzynarodowy i nawet bardziej cykliczny konkurs Relatos en cadena („Łańcuszek opowiadań”, KLIK), czy jednak jakiś zupełnie inny turniej, poszczególne teksty godzą się na życie w chwiejnej równowadze, przekonane – każdy z nich – o własnej wyższości.

W Internecie pojawiają się tymczasem (na podobnie swobodnej zasadzie pozbawionej statystyk różnorodności) zestawienia najpopularniejszych autorów i mikroopowiadań. Można pokusić się zatem o wręczenie własnych subiektywnych mikro-Oscarów tekstom nominowanym przez masy, o ile masami można nazwać śmiałków, którzy w tym świecie, co od wieków wydaje się „nie być już taki jak dawniej”, porywają się na czytanie literatury. Przedstawiam więc najczęściej spotykane w sieci nominacje na:

 NAJLEPSZE MIKROOPOWIADANIE

  1. CZARNA OWCA (LA OVEJA NEGRA)

W dalekim kraju żyła sobie wiele lat temu czarna Owca. Została zastrzelona. Sto lat później stado, pełne wyrzutów sumienia, wzniosło jej konny pomnik, który znakomicie wyglądał w parku. I tak, w kolejnych latach, za każdym razem gdy w stadzie pojawiały się czarne owce, szybko wysyłano je na tamten świat, aby przyszłe pokolenia zwykłych i przeciętnych owiec mogły także ćwiczyć się w rzeźbiarstwie.

Augusto Monterroso
(tłum. ADK)

     2. SEN (UN SUEÑO)

W pewnym pustynnym zakątku Iranu stoi niezbyt wysoka, kamienna wieża, bez drzwi ani okien. W jej jedynym pomieszczeniu (którego podłoga usypana jest z ziemi, i które jest okrągłe) znajduje się drewniany stół i ławka. W tej okrągłej celi człowiek, który jest do mnie podobny, pisze literami, których nie rozumiem, długi wiersz o człowieku, który w innej okrągłej celi pisze wiersz o człowieku, który w innej okrągłej celi… Proces ten nie ma końca i nikt nie będzie mógł przeczytać tego, co piszą więźniowie.

Jorge Luis Borges
(tłum. ADK)

     3. (JAKOŚĆ I ILOŚĆ) CALIDAD Y CANTIDAD

Nie zakochał się w niej, lecz w jej cieniu. Odwiedzał ją o świcie, kiedy jego ukochana była najdłuższa.

Alejandro Jodorowsky
(tłum. ADK)

     4. LIST ZAKOCHANEGO (CARTA DEL ENAMORADO)

Istnieją powieści, które, nie będąc wcale długimi, nie potrafią porządnie się rozpocząć aż do 50-tej czy 60-tej strony. Niektórym życiom przytrafia się to samo. Dlatego nie zabiłem się przedtem, panie sędzio.

Juan José Millás
(tłum. ADK)

     5. JABŁKO (LA MANZANA)

Strzała wystrzelona z precyzyjnej kuszy Wilhelma Tella dzieli na dwie części jabłko, które ma właśnie spaść na głowę Newtona. Ewa bierze jedną połówkę i podaje ją swemu małżonkowi ku uciesze węża. W ten oto sposób nie zostaje nigdy sformułowane prawo powszechnego ciążenia.

Ana María Schua
(tłum. ADK)

Choć żadne z tych mikroopowiadań nie należy do moich ulubionych, ukazują niewątpliwie przekrój najczęściej stosowanych mechanizmów – tak, tak, w krótkich narracjach wiele jest tego rodzaju zaawansowanej techniki. Chodzi o pewne triki, sztuczki mające na początku oszukać czytelnika, by potem łaskawie pozwolić mu na rozwiązanie zagadki tekstu. Dzięki takim zabiegom odbiorca czuje, że Pojął i Zrozumiał przebiegłe meandry umysłu pisarza, co naturalnie wprawia go w doskonały humor i każe wracać po jeszcze. Negatywnym zjawiskiem jest z kolei wykorzystywanie tych samych mechanizmów przez kolejnych twórców – pal licho, gdy robią to nieświadomie lub celowo przewrotnie, gorzej, kiedy mnożą i odmieniają na trylion mdlących sposobów błyskotliwy pomysł jednego z tych, co Wielkimi Pisarzami byli. I tak, motyw „niekończącej się opowieści” pojawił się już na tej stronie w króciutkim tekście Pacheki (KLIK), tutaj natomiast widzimy go we wcześniejszej wersji u Borgesa. Temat, pełen naturalnego wdzięku, aż prosi się o powtarzanie go w kolejnych odsłonach – takim właśnie pokusom domorośli (od)twórcy mikroopowiadań winni się stanowczo opierać.

Czytelnicy władający językiem hiszpańskim przeczytać mogą oryginalne teksty zamieszczonych wyżej mikroopowiadań tu: KLIK

Dinozaur. Cechy mikroopowiadań (JEDEN)

dinozaury

ilustracja Augusto Monterroso                                                                                     ilustracja za strony: KLIK

„Przepraszam, że list jest tak długi, nie mam czasu, aby go skracać” – tym cytatem z listu Marksa do Engelsa zaczyna Violeta Rojo swój Breve manual para reconocer minicuentos (Krótki podręcznik do rozpoznawania miniopowiadań), jeden z pierwszych współczesnych naukowych tekstów na temat mikrofikcji. Niewielka objętość badanego gatunku skłania jego krytyków do tworzenia równie zwięzłych wypowiedzi i nadawania im wdzięcznych tytułów: dekalogów, mikrohistorii czy właśnie krótkich podręczników. Ilość stronic poświęconych mikroopowiadaniom rośnie i tak, wprost proporcjonalnie do liczby opublikowanych tomów i antologii, na katedrach i w kuluarach filologicznych konferencji toczą się dyskusje o duchu i literze, a zwolennicy Niezbywalnej Narracyjności tarmoszą za uszy przedstawicieli Otwartego Hybrydyzmu. Pozostawiając im te niepiękne potyczki, powróćmy tymczasem do Podręczniczka Violety Rojo – jeszcze naiwnego, zbyt arbitralnego, ale wypunktowującego ważne cechy gatunku, o którym pora chyba powiedzieć coś więcej.

Rojo twierdzi – a późniejsi badacze z lubością wytykają jej zestawieniu niedociągnięcia i przeoczenia – że mikroopowiadanie (zwane przez nią nie „microrrelato”, jak ja zwykłam przyjmować, lecz jeszcze „minicuento”) hołduje pewnym pryncypiom. Na dowód przytacza szereg wypowiedzi ludzi mądrych i jeszcze mądrzejszych, wyciąga też wnioski z analizy tekstów (ponad 1500!), warto więc poświęcić chwilę jej zestawieniu. A zatem:

Cechy mikroopowiadań (JEDEN):

  1. Są krótkie.

Cóż za zachwycająca prostota stwierdzenia! Jak można się domyśleć, akademikom nie odpowiadała w żaden sposób. „Krótkie? Co to niby ma znaczyć? Konkrety, proszę! Ile stron, ile linijek? Ile znaków, jaką czcionką i odstępem? Czy jeden znak więcej to jeszcze krótkie, czy już niekrótkie?”

Violeta Rojo nie zagłębiała się zanadto w te dysputy i napisała to, co widziała: objętość mikroopowiadań nie przekracza zazwyczaj dwóch wydrukowanych stroniczek, a najczęściej wolą zmieścić się na jednej.

Nie znaczy to bynajmniej, że nie ma tekstów krótszych, jak choćby jeden z klasyków gatunku:

Dinozaur

Dinozaur, kiedy się obudził, wciąż tam był.

                                                           Augusto Monterroso
(tłum. ADK)

Sceptyków, którzy w powyższym siedmiowyrazowym tekście nie widzą opowiadania, pragnę poinformować, że powyższy tekst doczekał się wydania krytycznego w formie książkowej, z przypisami, wstępem i wszystkimi tymi ważnymi i mądrymi ingrediencjami, które w naukowym opracowaniu powinny być. Wprawdzie jego autor, Lauro Zavala, uznał rzecz całą za doskonały żart, jednak analiz i interpretacji „Dinozaura” znaleźć można w Internecie niemało. Pewnego razu streszczę je tutaj krótko (mikrostreszczę…?), tymczasem jednak czytelnik może cieszyć się wolnością myśli i interpretacji.

 

Bibliografia:
ROJO, Violeta (1997) Breve manual para reconocer minicuentos. Meksyk, UAM Azcapotzalco.
ZAVALA, Lauro (2002) El dinosaurio anotado: edición crítica de “El dinosaurio” de Augusto Monterroso. Meksyk, Alfaguarra.