Poranek Czytelnika Mikroopowiadań (w Hiszpanii)

7.30 – pobudka – budzik w telefonie dzwoni uporczywie, ale Czytelnik Mikroopowiadań (CM) nie jest zbytnio zirytowany – wie, że jego ulubiona aplikacja przesyła mu właśnie losowo wybrane mikroopowiadanie na dobry początek dnia

7.35 – CM szoruje zęby i bierze prysznic, dumając nad tym, co właśnie przeczytał… Może był to tekst Pabla Melicchio?

 Budzik

Mojemu ojcu, Luisowi Jorge Melicchio,

za pożyczenie mi snu

Był przekonany, że śmierć zastanie go we śnie. Z tego powodu przed pójściem spać nakręcał swój zegarek i nastawiał budzik tak, by budził go o każdej pełnej godzinie. Rytuał, który uprawiał od wczesnej młodości, kiedy strach przed śmiercią zaczął stawać się jego obsesją. Jednak minęły lata i nadeszła ta noc, gdy – już stary, roztargniony i nieco pijany (szkodliwa kombinacja) – zapomniał nakręcić zegarek; i budzik ogłosił pierwszą nad ranem, drugą i trzecią. O czwartej nie zadzwonił. I starzec nadal spał; niektórzy zapewniają, że jeszcze śpi, inni, że umarł. Ja sądzę, że to wszystko jedno – czyż śmierć nie jest przedłużeniem snu, lub sen – małą śmiercią? Ze względu na wątpliwości lepiej go nie budzić, nigdy nie wiadomo jak może zareagować umarły.

Pablo Melicchio (KLIK)

7.55 – CM wychodzi z domu, w kiosku kupuje dziennik i zachodzi do pobliskiego baru na poranne café sólo, rozkłada na barze gazetę i popijając kawkę czyta wywiad ze znaną autorką mikroopowiadań, Aną Maríą Shua, podpisującą tego dnia nowo wydaną książkę w jednej z madryckich księgarni.

8.05 – CM wsiada do metra, wyjmuje swoją ulubioną antologię krótkich opowiadań do czytania w środkach komunikacji miejskiej, i kartkuje ją w poszukiwaniu tekstów Any Maríi Shuy. O, jest jeden!

 

Zebranie rodziców

Na szkolnym zebraniu rodzice kłócą się o różne metody egzekucji nauczycielki. Mama Rominy miesza kawę palcem, który rozpuszcza się powoli w filiżance. Za moich czasów, wspominam z melancholią, opowiadano się za ukamieniowaniem, a egzekucję przeprowadzali sami uczniowie. Na podwórku, jak zawsze, słychać krzyki.

Ana María Shua, Botánica del caos,

Sudamericana, Buenos Aires, 2000,

tekst dostępny w darmowej antologii opublikowanej online, El deseo secreto: (KLIK)

 

8.30 – CM dociera do pracy, wita się z kolegami, siada do komputera, loguje się do firmowej poczty i sieci, a następnie przegląda wszystkie ulubione blogi z mikrofikcjami: El pasado que me espera, prowadzony przez Araceli Esteves, El doctor Frankenstein, supongo (Jesús Esnaola Moraza) oraz Entre nunca y quién sabe (Pedro Sánchez Negreira). Rzuca też okiem na czasopismo Internacional Microcuentista oraz sprawdza, czy nie pojawił się nowy numer Cuento en red. W tym pierwszym znajduje serię microtwittów Francesca Barberá Pascuala, z przyjemnością czyta jeden z nich:

 

Opowiedział mi zakończenie filmu. Wydało mi się, że wypatroszenie go będzie jak najbardziej usprawiedliwione.

Francesc Barberá Pascual (KLIK)

 

Zadowolony i odprężony, przymyka lekko oczy, by dać się porwać w świat wyobraźni, gdzie wirują czarne charaktery, małe tragedie codzienności i złośliwe rzeczy martwe.

10.00 – Z dobrze zasłużonej drzemki wybudza Czytelnika Mikroopowiadań niezbyt zadowolony szef…