„KOBIETA. ż. Wszystkożerny ssak udomowiony…”

Wenus_Pies

Wenus z Milo                                                                                        rzeźba Buldoga, zdjęcie ze strony: KLIK

 

Gdyby lubieni przeze mnie pisarze wręczali wizytówki z mikroopowiadaniami na odwrocie, za najbardziej obiecującą uznałabym tę z utworem „Pewnego razu”:

Pewnego razu

Pewnego razu była sobie niekończąca się opowieść, która również zaczynała się tak: Pewnego razu…

José Emilio Pacheco
(tłum. ADK)

Taka wizytówka niestety nie istnieje – moda na business card fiction (KLIK) nie dotarła jeszcze do świata hiszpańskiej minifikcji, która i bez tego może poszczycić się pokaźnym dorobkiem. Jaka jest jednak jakość tych tekstów? Pisałam o tym, że kwestia objętości mikroopowiadań zwykła podsycać akademickie spory, lecz tak naprawdę to nie wśród ilości znaków kryje się cuchnące truchełko psa. Podejrzany smrodek roztaczają miliony dostępnych w sieci opowiadanek, tworzonych na mikrokolankach przez – niestety…! – mikroumysły, zachęcane do tego przez wydawców internetowych czasopism i organizatorów konkursów, w których wygrać można co najwyżej trzy ćwierci do śmierci.

 Ale mikroopowiadania piszą też najlepsi! Niektóre z nich przedarły się nawet na nasz polski rynek czytelniczy, zapatrzony z obłąkańczą miłością w grubaśne, wielotomowe powieścidła. Poukrywane w tomach nowelek, dostarczają duszy pożywnych przekąsek. Można je znaleźć na przykład w „Opowiadaniach o Łukaszu” Julio Cortazara, przetłumaczonych przez Zofię Chądzyńską i wydanych w 1982 roku przez Wydawnictwo Literackie Kraków. Wśród dłuższych tekstów urzekają miniaturki, takie jak:

AMOR 77

A po zrobieniu tego wszystkiego wstają, kąpią się, talkują, perfumują, czeszą, ubierają i powoli stają się tym, czym nie są.

Julio Cortázar
tłum. Z. Chądzyńska

 Znać rękę mistrza w tym mikroopowiadaniu, które może być zarówno ironicznym komentarzem do zakłamanego życia kochanków, jak i pełnym współczucia pochyleniem głowy nad przymusem życia w nieubłaganie rządzącym się regułami społeczeństwie… Interpretacje można mnożyć, w zależności od tego, kim uczynimy bohaterów tej opowieści i czym będzie w naszej głowie „to wszystko”. Podobnie zachwycają teksty nieco mniej u nas popularnego Cabrery Infante:

GDYBY PODRĘCZNY I ILUSTROWANY SŁOWNIK JĘZYKA HISZPAŃSKIEGO KRÓLEWSKIEJ AKADEMII HISZPAŃSKIEJ WYCZYŚCIŁ, DOOKREŚLIŁ I OBDARZYŁ ŚWIETNOŚCIĄ KOBIETĘ TAK JAK DEFINIUJE PSA, W WYDANIU ESPASA-CALPE Z TYSIĄC DZIEWIĘĆSET PIĘĆDZIESIĄTEGO NA STRONIE TYSIĄC STO SZEŚĆDZIESIĄTEJ TRZECIEJ…

KOBIETA. ż. Wszystkożerny ssak udomowiony o bardzo różnym rozmiarze, kształcie i skórze, w zależności od rasy, jednak zawsze o piersiach mniejszych niż pośladki, które samica zwykła sadzać celem oddania moczu. Ma bardzo dobry słuch i jest inteligentna, i bardzo lojalna wobec człowieka.

Guillermo Cabrera Infante
(tłum. ADK)

Tekst ten (mikrofikcja raczej niż mikroopowiadanie) ująć może czytelnika każdej grupy językowej, chociaż dla hiszpańskiego odbiorcy ma pewne dodatkowe smaczki – warto wiedzieć, że Królewska Akademia Hiszpańska to wielowiekowa instytucja dbająca o czystość języka hiszpańskiego, a jej mottem jest „limpia, fija y da esplendor”, co przetłumaczyć można właśnie jako: „czyści, dookreśla i obdarza świetnością”. Naturalnie w słownikach firmowanych przez tak szacowny organ nie ma miejsca na drobne żarciki…

Na koniec warto zwrócić uwagę na budowę tego mikroopowiadania – chodzi tu oczywiście o rozbudowany tytuł. To zabieg dość charakterystyczny i chętnie używany przez twórców gatunku, pozwala bowiem na przesunięcie treści i zaoszczędzenie miejsca w głównym korpusie tekstu. Parateksty (tytuł, dedykacja, przypisy – wszystko to, co otacza sam tekst) są w mikrofikcji tak istotne, że – by nie ubliżyć ich doniosłości – zamiast upychać kilka informacji na końcu dzisiejszego wpisu, poświęcę im niebawem osobny artykuł.

Bibliografia:
CORTÁZAR, Julio (1982) Opowiadania o Łukaszu. Tłum. Z. Chądzyńska. Kraków, Wydawnictwo Literackie.