Perły przed wieprze: flash fiction trailer

„Dawno, dawno temu, w czasach współczesnych, na piedestał chwały wspiął się najmłodszy syn kultury, Obraz. Stał tam sobie dumnie i kpił ze swego zdziadziałego już nieco brata, Słowa, nurzającego się w błocie u jego stóp. Słowo jednak, pełne pokory, czepiało się rąbka sukni nieczułych przechodniów, z nadzieją, że ponownie ich zachwyci i przywrócą mu utracony blask. Gdy przechodnie uparcie dawali posłuch płaskim, kolorowym migawkom, sączącym się płynnie w ich leniwe umysły, zdesperowane Słowo postanowiło zawalczyć bronią wroga – i tak narodził się book trailer.

Słowo nie walczyło zbyt dobrze – nie miało środków, którymi dysponowały wielkie ryby show biznesu, trzepoczące się dumnie na końcach kubańskich cygar podpalanych usłużnie przez Obraz. Jego obrazki, choć ruchome, były zbyt powolne i za nudne, by przyciągnąć na dłużej uwagę przechodniów, ale nawet te kilka sekund uwagi, błysk w oczach gapiów, przelotne zainteresowanie cieszyły Słowo. Ze stu oglądających book trailer może jeden, może pół przechodnia pochylało się nad okładkami, między którymi kryło się Słowo, nieliczni pozwalali umysłowi na trud – tfu! – czytania. Lecz Słowo nadal próbowało…”

SONY DSC

Jak zakończy się ta historia? Czy Słowo przyciągnie nowych adeptów i nawróci marnotrawnych synów, czy też pozostanie ze swoją własną grupą wiernych miłośników tekstu i druku? Czemu w ogóle mają służyć book trailery – filmowe zapowiedzi książek? I co się stało z piękną zasadą, by nie rzucać pereł przed wieprze?

Z drugiej strony – spójrzcie tylko na te słodkie, świńskie mordki o pustych oczkach jak szylkretowe guziki. Jak można się nad nimi nie ulitować i nie próbować namówić ich, choćby podstępnie, na kapkę lektury? Może te kiepskie animacje i budząca grozę muzyka jakoś dodadzą im otuchy w czasie najtrudniejszych przecież zmagań z pierwszymi linijkami druku? Ot, choćby kilka okrzyków w zapowiedzi powieści kryminalnej Agnieszki Pietrzyk, stylowo zatytułowanej Pałac tajemnic:

Na szczęście są też book trailery dla nałogowych pożeraczy literatury – profesjonalnie przygotowane urywki recenzji, opinie i fragmenty wywiadów z autorem dla tych, którzy czytać chcą i potrafią, ale trudno im wybrać z bogatej oferty uginających się półek księgarnianych. Oni chętnie przyjmują podpowiedź, ot, choćby taką, jakiej chcą udzielić twórcy zapowiedzi zbioru mikroopowiadań Jima Breslina, Elephant: Short Stories and Flash Fiction:

 

Najciekawsze są jednak zapowiedzi, które kuszą i obiecują… Kuszą fragmentem tekstu i obiecują więcej, albo, jak w przypadku flash fiction, przyciągają jednym mikroopowiadaniem do kolejnych. Zdecydowanie wolę czytać we własnym tempie, ale taki trailer spełnia swoją rolę – chciałabym dorwać książkę, by móc na spokojnie rozkoszować się przedstawionym mi tekstem:

Dla tych, którzy podobnie chcą rozkoszować się w swoim tempie transkrypcja (bez interpunkcji – w trailerze zastępuje ją intonacja, ale nie będę zgadywać):

Chuck Wendig, „Mockingbird”

I met her at a bar
Young girl
Younger than me anyway
Eyes like hot coals, hair like she’d french kissed a car battery
We did shots for a while
Cheap shit canadian whiskey
So cheap it didn’t even have a brand
We laughed told dirty jokes
Spun a couple sad stories too
Around midnight she finally told me her name
Said I’m Miriam Black and I bet 50 $ I can tell you how you’re gonna die
I laughed she said dead serious it’s true
Bull shit
All I need to do is touch you
Than she says all sexy-like with a playful wink
Can I touch you?
I laughed even harder braying like a donkey at the thought of this girl wanting to touch and hold fucked up mummy like me but I said Yeah okay sure honey
She laid her hand over mine
She seemed cold but her hand was warm
Only took a second
Then she told me the how and the when of my final tap dance off the end of the reaper’s naughty bits
Afterwards Miriam said always keep that 50 in your pocket
Then she winked and was gone
Now here I am just like she said I slipped on a patch of ice outside the farmhouse cracked my head good
I feel the blood on my neck wetting my shoulders
As I’m lying here watching a squadron of geese fly overhead who shows up little miss Miriam Black
She comes up to me kneels down smiles reaches into my pocket feels around
It’s too cold for me to get a thrill
Pulls out that $50 I put there
She whispers I won the bet
Miriam stays with me a while as the sun starts to slide down behind the horizon and she kisses me on the forehead tells me it was good meeting me it’ll all be over soon
Now she’s gone now I suppose it’s time