Konkursy, konkursy…

20140728FlashEuropa28

Polscy twórcy mikroopowiadań mają coraz większe pole do popisu – oprócz współprowadzonego przeze mnie i miesięcznik „Charaktery” od stycznia cyklicznego konkursu na mikroopowiadania:

http://www.charaktery.eu/zapiski_z_codziennosci_wasze_mikroopowiadania%20/,

organizatorzy Międzynarodowego Festiwalu Opowiadania informują o innym konkursie, odbywającym się na nieco większą skalę. „Flash Europa 28” to projekt, którego celem jest przybliżenie Chińczykom rzeczywistości europejskiej za pomocą mikroopowiadań:

http://www.flash-europa-28.org/how-to-enter

Mieszkańcy wszystkich krajów Unii Europejskiej (w wieku od 15 do 28 lat) mogą zgłaszać swoje teksty, liczące nie więcej niż 500 słów i – w naszym przypadku – osadzone w Polsce, z nadzieją na znalezienie się w gronie 140 autorów (po 5 z każdego kraju) wybranych do reprezentowania europejskiej mikrofikcji w Kraju Smoka. Macie czas do 15 sierpnia, powodzenia!

Po angielsku i teksty oryginalne…

Ze względu na sytuację rodzinną rzadko miałam czas, by coś napisać, ale postaram się zamieszczać nowe wpisy regularniej – tym razem coś dla tych, którzy nie znają hiszpańskiego, ale całkiem nieźle radzą sobie z angielskim, a jest Was chyba więcej, prawda?

20140715FlashFictionOnline

Mikroopowiadania nie ograniczają się przecież do świata iberyjskiego i latynoamerykańskiego, skądżeby znowu. W języku angielskim istnieje duża i wciąż rosnąca grupa tekstów należących do tzw. flash fiction – początkowo określane były jako short short stories, ale ostatecznie zwyciężyła nazwa nieco bardziej ogólna, za to wdzięczniejsza.

Tym, którzy szukają konkretów i chcą czytać teksty literackie, a nie wynurzenia na ich temat, polecam od razu najbardziej znany serwis www.flashfictiononline.com, gdzie można znaleźć dużo niezłych mikroopowiadań. Niektóre są autorstwa uznanych pisarzy, inne blogerów, jeszcze inne – początkujących w tym fachu. Co więcej, każdy może wysłać swój tekst z nadzieją na opublikowanie – redaktorzy płacą skromną stawkę 5 centów za słowo i zapewniają bezstronność – czytają mikroopowiadania odarte z wszelkich dodatkowych informacji (w tym imienia i nazwiska autora), by wybrać co miesiąc trzy najlepsze miniaturki do zamieszczenia na stronie, w aktualnym „numerze”. Oprócz samych tekstów znajdziemy tam krótki „wstępniak” (naprawdę w wersji mikro)…  i to by było na tyle. Zainteresowanych konkretnym podgatunkiem odsyłam do menu po lewej stronie – znajdą się tam mikroopowiadania „klasyczne”, kryminalne, grozy, fantasy, science-fiction, „literackie” oraz legendy miejskie. Uwaga! Mikroopowiadania angielskie są zazwyczaj dłuższe od hiszpańskich, inne są limity słów, ale też najzwyczajniej od samego początku były to teksty nieco bardziej rozwlekłe.

Tych, którzy chcą poczytać o flash fiction, zapraszam na bloga twórców flshfictiononline: http://flashfictiononline.com/flashblog/. Publikowane są tam zabawne eseje związane dość ogólnie z pisaniem (np. komiczny tekst „Dzień adopcji autora”), ale też konkretne wskazówki, między innymi przestroga przed wprowadzaniem do mikroopowiadań najczęściej spotykanych typów osobowości – tak się już znudziły redaktorom serwisu, że z miejsca odrzucają twórczość, której bohaterami są: zmagający się z losem pisarz, nieśmiały kujon, student z problemami egzystencjalnymi, osoba na łożu śmierci, niechętny bohater… W zaskakującej poincie tego eseju Chris Phillips, jeden z redaktorów serwisu, zachęca do wykorzystywania wszystkich tych postaci pomimo ostrzeżeń, błaga jednak o nadanie im nowych rysów i popchnięcie w innym kierunku.

Wreszcie, dla tych, którzy oprócz czytania samych tekstów lubią też ucieszyć oko obrazem, flashfictiononline przygotowało wyszukiwarkę wszystkich opublikowanych grafik: http://flashfictiononline.com/flashblog/the-art-of-flash-fiction-online.

Ten serwis to pierwsza propozycja dla czytelników głodnych mikroopowiadań. Dla tych, którzy pragną pożerać je w niezdrowych ilościach, przygotuję niebawem nowe informacje, poodsyłam w nowe miejsca. Tymczasem dla polskojęzycznych czytelników mała niespodzianka – tekst oryginalny, przesłany mi przez jedną z autorek wyróżnionych w prowadzonym przeze mnie we współpracy z redakcją „Charakterów” konkursie na mikroopowiadanie. Pani Ula Rybicka zdecydowała się udostępnić mi dodatkowe krótkie prozy, zamieszczam więc tą, która najbardziej mi się spodobała, by inspirowała i ciekawiła też czytelników mikroopowiadań.pl:

 

Duty Free

hej, pamietasz o wizycie w ucla o 14? pozdrawiam

hej, o 8 masz spotkanie na ul. akacjowej, pozdrawiam

O wszystkim musiałam mu przypominać – nazywał mnie swoją prawą ręką, ale tak naprawdę byłam jego drugą głową. Niby jeden sms, a nierzadko ratował mu życie. Czasem musiałam nastawiać budzik na czwartą, żeby przypomnieć mu o locie do Paryża o siódmej, czasem musiałam wysłać mu przypominajkę – jak on to zwykł pieszczotliwie nazywać – żeby nie zapomniał odebrać swoich dzieci z przedszkola, gdy wypadał jego rodzicielski dyżur.

Przez wiele lat żyłam jego życiem, sterowałam jego krokami tak, jak wieża kontrolna steruje startem i lądowaniem samolotu. Aż któregoś dnia obudził mnie telefon od jego asystentki. Serio, z tej strony asystentka Dyrektora Szuala, tak się przedstawiła. Wyrwała mnie z głębokiego snu, bo przestałam nastawiać sobie budzik odkąd odkryłam, jak dobrze gorący klimat pustyni Negew wpływa na mój nocny odpoczynek. Krótko mówiąc, Asystentka Mojego Szefa pytała, kiedy przyjdę do siedziby firmy podpisać papiery dotyczące rozwiązania umowy.

– Trudno powiedzieć – odparłam szczerze – ponieważ od czasu samobójczego zamachu żaden samolot nie odlatuje z Beer Szewy. Będę bardzo wdzięczna, gdyby Pani była tak uprzejma i przypomniała mi o tym za jakiś czas, pozdrawiam

Ula Rybicka