Poranek Czytelnika Mikroopowiadań (w Hiszpanii)

7.30 – pobudka – budzik w telefonie dzwoni uporczywie, ale Czytelnik Mikroopowiadań (CM) nie jest zbytnio zirytowany – wie, że jego ulubiona aplikacja przesyła mu właśnie losowo wybrane mikroopowiadanie na dobry początek dnia

7.35 – CM szoruje zęby i bierze prysznic, dumając nad tym, co właśnie przeczytał… Może był to tekst Pabla Melicchio?

 Budzik

Mojemu ojcu, Luisowi Jorge Melicchio,

za pożyczenie mi snu

Był przekonany, że śmierć zastanie go we śnie. Z tego powodu przed pójściem spać nakręcał swój zegarek i nastawiał budzik tak, by budził go o każdej pełnej godzinie. Rytuał, który uprawiał od wczesnej młodości, kiedy strach przed śmiercią zaczął stawać się jego obsesją. Jednak minęły lata i nadeszła ta noc, gdy – już stary, roztargniony i nieco pijany (szkodliwa kombinacja) – zapomniał nakręcić zegarek; i budzik ogłosił pierwszą nad ranem, drugą i trzecią. O czwartej nie zadzwonił. I starzec nadal spał; niektórzy zapewniają, że jeszcze śpi, inni, że umarł. Ja sądzę, że to wszystko jedno – czyż śmierć nie jest przedłużeniem snu, lub sen – małą śmiercią? Ze względu na wątpliwości lepiej go nie budzić, nigdy nie wiadomo jak może zareagować umarły.

Pablo Melicchio (KLIK)

7.55 – CM wychodzi z domu, w kiosku kupuje dziennik i zachodzi do pobliskiego baru na poranne café sólo, rozkłada na barze gazetę i popijając kawkę czyta wywiad ze znaną autorką mikroopowiadań, Aną Maríą Shua, podpisującą tego dnia nowo wydaną książkę w jednej z madryckich księgarni.

8.05 – CM wsiada do metra, wyjmuje swoją ulubioną antologię krótkich opowiadań do czytania w środkach komunikacji miejskiej, i kartkuje ją w poszukiwaniu tekstów Any Maríi Shuy. O, jest jeden!

 

Zebranie rodziców

Na szkolnym zebraniu rodzice kłócą się o różne metody egzekucji nauczycielki. Mama Rominy miesza kawę palcem, który rozpuszcza się powoli w filiżance. Za moich czasów, wspominam z melancholią, opowiadano się za ukamieniowaniem, a egzekucję przeprowadzali sami uczniowie. Na podwórku, jak zawsze, słychać krzyki.

Ana María Shua, Botánica del caos,

Sudamericana, Buenos Aires, 2000,

tekst dostępny w darmowej antologii opublikowanej online, El deseo secreto: (KLIK)

 

8.30 – CM dociera do pracy, wita się z kolegami, siada do komputera, loguje się do firmowej poczty i sieci, a następnie przegląda wszystkie ulubione blogi z mikrofikcjami: El pasado que me espera, prowadzony przez Araceli Esteves, El doctor Frankenstein, supongo (Jesús Esnaola Moraza) oraz Entre nunca y quién sabe (Pedro Sánchez Negreira). Rzuca też okiem na czasopismo Internacional Microcuentista oraz sprawdza, czy nie pojawił się nowy numer Cuento en red. W tym pierwszym znajduje serię microtwittów Francesca Barberá Pascuala, z przyjemnością czyta jeden z nich:

 

Opowiedział mi zakończenie filmu. Wydało mi się, że wypatroszenie go będzie jak najbardziej usprawiedliwione.

Francesc Barberá Pascual (KLIK)

 

Zadowolony i odprężony, przymyka lekko oczy, by dać się porwać w świat wyobraźni, gdzie wirują czarne charaktery, małe tragedie codzienności i złośliwe rzeczy martwe.

10.00 – Z dobrze zasłużonej drzemki wybudza Czytelnika Mikroopowiadań niezbyt zadowolony szef…

Poruszające, krótkie, zapuszczające korzenie na dłużej…

SONY DSC

Internetowe czasopismo poświęcone mikrofikcji, Internacional Microcuentista, obchodziło niedawno piątą rocznicę istnienia – z tej okazji strona zyskała nową szatę graficzną, a artykuły, wywiady i krótkie teksty czyta się jeszcze przyjemniej. Witryna zaprezentowała także serię „Los cinco cuentos cortos más bellos del mundo”, czyli „Pięć najpiękniejszych na świecie krótkich opowiadań”, autorstwa Gabriela Garcíi Márqueza, zebranych i opublikowanych niedawno w czasopiśmie Conversaciones desde la soledad (Bogota 2014). Aby dać polskim czytelnikom pewien posmak tych cudownych, precyzyjnie skonstruowanych narracji, poruszających niebłahe tematy i szturchających małym paluszkiem kwestię natury ludzkiej, pokazuję tutaj dwie z nich:

  1. W tej króciutkiej mikrofikcji zachwyca inteligencja rozwiązania, opierającego się na dziecięcym sposobie pojmowania świata. García Márquez sprawnie operuje lapidarnością i prostotą formy, nie dodając nic ponad to, co musi być powiedziane. Dzięki temu mikroopowiadanie może być odczytane jako anegdotyczna miniaturka, ale i możliwa wielka tragedia:

Dziecko, mniej więcej pięcioletnie, które zagubiło swoją matkę pośród jarmarcznego tłumu, podchodzi do oficera policji i pyta: „Czy nie widział pan tutaj pani, poruszającej się bez dziecka takiego jak ja?”

Gabriel García Márquez (tłum. ADK)

(KLIK)

  1. Drugie mikroopowiadanie jest szczególnie poruszające – nie ma tu już mowy o humorze, to mistrzostwo dramatu ujętego w ramy zwięzłości. Pisarze mikroopowiadań mogą się uczyć jak wydobyć z ponurego wycinka ludzkiej rzeczywistości przeraźliwy smutek. Przykład tego, jak jeden tekst literacki może poruszyć bardziej, niż sto artykułów publicystycznych:

Mary Jo, dwulatka, uczy się bawić we mgle po tym jak jej rodzice, pan i pani May, zostali zmuszeni do wyboru między życiem małej a tym, że pozostanie ślepa przez resztę swojego życia. Małej Mary Jo usunięto obie gałki oczne w Klinice Mayo, po tym jak sześciu znamienitych specjalistów wydało diagnozę: siatkówczak. Cztery dni po operacji maleńka powiedziała: „Mamo, nie mogę się obudzić… Nie mogę się obudzić”.

Gabriel García Márquez (tłum. ADK)

(KLIK)

Języki Dziobaka

Hiszpańskie wydawnictwo Zaera Silvar postanowiło stworzyć kolekcję “Języki Dziobaka”, w ramach której publikowane będą wyłącznie mikroopowiadania.

20150121Ornitorrinco

Ujął mnie manifest twórców, który znaleźć można na stronie wydawnictwa oraz na okładce pierwszej wydanej książki, Verde como el Hielo (Zielony jak Lód), autorstwa Pedra Sancheza Negreiry. We wrześniowym numerze czasopisma Charaktery (09.2014) znaleźć można jedno z zawartych w niej mikroopowiadań, w moim tłumaczeniu.

Już wkrótce pojawi się tu recenzja i krótkie omówienie całego tomu, który można kupić np. tu: http://www.popularlibros.com/libros/verde-como-el-hielo/661020/978-84-941376-2-4.

Tymczasem, jako pierwszy smaczek, zamieszczam też manifest twórców kolekcji:

“Oświadczamy, że mikroopowiadanie jest dla nas tym dla literatury, czym dziobak dla królestwa zwierząt i wyznajemy nasz zamiar, by Państwa do tego przekonać.

Zgódźmy się co do tego, że, będąc zwierzęciem jajorodnym, dziobak jest jednocześnie ssakiem. Mimo że składa jaja, nie jest ptakiem, jednak pochwalić się może kaczym dziobem bez zębów. Nie jest rybą, ale zaskakuje pływając z zamkniętymi oczami, uszami i pyskiem. Nie jest też gadem, choć potrafi wytwarzać i stosować jad. Posiada – proszę poczuć się zaskoczonym – dziesięć chromosomów płci, podczas gdy my, pozostałe ssaki, mamy ich tylko dwa.

Mikroopowiadani z kolei, będąc utworem literackim, nie jest poezją; będąc narracją, nie jest powieścią ani esejem. Nie jest też opowiadaniem, a choć dzieli z nim cechy strukturalne, to się z nim nie zlewa w jedno. Jego jad składa się z lapidarności, różnorodności, fraktalności, ulotności i zażyłości pomiędzy autorem a czytelnikiem. Jeśli chodzi o jego chromosomy, określają one jakość, która nie kryje się w długości, lecz w głębi.

To, co mają Państwo teraz w ręku jest wyborem języków dziobaka, gotowych do skonsumowania. Stronimy od ostrzegania Państwa o uzależnieniu, które powodują, wolimy, żeby odkryli to Państwo sami, jeśli jeszcze się tak nie stało. Życzymy dobrej zabawy.”

(manifest w języku hiszpańskim znaleźć można tu: http://www.zaerasilvar.es/silvareditor/ha-nacido-una-coleccion-lenguas-de-ornitorrinco/)

Oglądać narracje

20141210VideosDeCuentos

W moim odczuciu nic nie jest w stanie zastąpić przyjemności czytania – jako że świat opowieścią stoi, a my od najmłodszych lat raczeni jesteśmy narracjami, to tekst, taki porządny, tradycyjny, czarno na białym – uruchamia w moim umyśle tajemniczy proces. Niby nic nie widzę przed oczami, a jednak jestem wyrwana daleko poza zwykłe otoczenie. Niby siedzę spokojnie, popijam herbatę, a jednak w jakiś sposób przebywam gdzie indziej, przeżywam nie swoje emocje prawdziwie głęboko, oddech przyspiesza, źrenice rozszerzają się i zwężają – ponoć psychologia zabrała się już za badanie zmian zachodzących w mózgu podczas procesu czytania. Oczywiście są to zupełnie inne zmiany i procesy niż te, które zachodzą podczas oglądania – innego sposobu, wcale nie gorszego, lecz po prostu innego, na energetyzujący masaż umysłu.

Lubię mikroopowiadania za to, że z szybkością TGV (raczej nie Pendolino) zabierają mnie właśnie “gdzieś tam”, w przestrzeń, w której stykają się świat narracji i to, co tworzy mnie, by wspólnie kreować to zagadkowe miejsce w głębi mojego umysłu. Pozwalają mi, podobnie jak wiersze, pozostać tam dłuższą chwilę, przyglądać się spoza czasoprzestrzeni - niczym bogini wyzwolona z praw fizyki – wszystkim wydarzeniom naraz, oglądać je i obchodzić naokoło, dopowiadać sobie szczegóły, przeprowadzać dogłębną rekonstrukcję historii. Potem wypuszczają mnie z lekką niechęcią z powrotem w ciepłe objęcia moich kotów.

Czy jednak jest to ten pierwotny sposób odbierania opowieści? Oczywiście nie – wszyscy zaczynamy od słuchania, nie od czytania. Baśnie, mniej lub bardziej wiernie relacjonowane słuchającym z zapartym tchem dzieciom, bajeczki i historyjki tworzą podwaliny tego opowieściowego rozumienia świata, które będzie im potem towarzyszyło przez całe życie. A czy nam ktoś jeszcze opowiada literaturę? Jeśli nie, jeśli nam tego brakuje, a znamy angielski hiszpański, to zapraszam do oglądania filmów nadesłanych na konkurs zorganizowany przez cuentacuentos:

http://www.cuentacuentos.eu/Videocuentos/videocuentos.htm.

Mamy tam film zwycięski (video ganador), filmy finalistów (videos finalistas) i uczestników (videos participantes). Można usiąść wygodnie i pozwolić, by opowiadano nam historie. Opowiadanie zwycięskie nadesłano po angielsku z hiszpańskimi napisami, jednak większość filmów to twórczość hiszpańskojęzycznych “opowiadaczy”.

Video ganador, Dan Yashinsky

W podróży…

SONY DSC

Tym, których jesień za oknem przyprawia o charakterystyczne „ciarki podróżnika”, przekopującym oferty linii lotniczych, statków i biur podróży, z nadzieję, że może w tym roku, może jakoś ekonomicznie by się udało… Ale chyba jednak nie, bo urlopu brak, a do ciepła jest bardzo daleko… Im wszystkim polecam mikroopowiadania podróżnicze – w końcu czymże jest literatura, jeśli nie możliwością udania się tam, gdzie być nie możemy albo nas nie chcą? Co pomoże nam lepiej przećwiczyć różnorodne scenariusze przed właściwą podróżą? Skąd, wreszcie, mielibyśmy czerpać masę doświadczeń życiowych, które w naszym akurat modelu życia się nie mieszczą i nie zmieszczą? Bez tekstów kultury biedne byłyby umysły! W końcu to snuciem opowieści świat stoi…

Mikroopowiadania podróżnicze nie są specjalnie wyodrębnionym podgatunkiem, brak też raczej pisarzy, którzy paraliby się tylko tak wąską specjalnością. Nie przeszkadza to różnym instytucjom w ogłaszaniu konkursów tematycznych, jak chociażby zrobił w tym roku portal Escuela de Escritores (Szkoła Pisarzy), przypisując kilku kolejnym tygodniom konkretne wyzwania: tydzień motorów, tydzień bocznych dróg, tydzień pieszych, przyjęć i rowerów… A pisarze pisali i słali swe teksty (KLIK).

Zwycięzcą okazało się mikroopowiadanie nadesłane w tygodniu motorów, zapewne ku zgrozie i utrapieniu literatów kierujących autami – na szczęście, jak się okazuje, motor w tym tekście zostaje porzucony już na samym początku:

Fatamorgany

Już jakiś czas temu porzuciliśmy motor i zaczęliśmy wędrować na północ. Tak mi się w każdym razie zdaje. Horyzont płonie. Przed nami rozciągają się nieskończone złote wydmy. Mariela przemieniła się w kaktus. Ja czuję się lekki, piaszczysty, plastyczny. Palący wiatr trzęsie mną i wyrywa mi po kolei kilka palców, włosy, nos, nogę, aż czuję się pagórkiem kurzu. Sądzę, że wszystko się skończyło. Wreszcie ktoś bierze pustynię i składa ją, jak mapę, ostrożnie, wzdłuż zaznaczonych zgięć. Chowa ją do kieszeni. Tam jest chłodniej. Oaza, jak każda inna.

Mar horno García, opublikowane tu: (KLIK)
(tłum. ADK)

Dla chętnych hiszpańskojęzycznych twórców Szkoła Pisarzy oferuje kursy online, m.in. Opowiadanie (kurs podstawowy) oraz Opowiadanie (kurs zaawansowany). Ten pierwszy rozpoczyna się w styczniu i trwa 9 miesięcy, niestety kursy są płatne: .

Dla tych, co nie chcą lub nie mogą się kształcić, ale piszą i chcą próbować swoich sił w konkursach – cykliczny konkurs Cadena Sur – co tydzień w radiu prezentowane są trzy najlepsze mikroopowiadania, potem wybierany jest najlepszy tekst tygodnia, miesiąca, całego konkursu… W każdym kolejnym tygodniu należy rozpocząć mikroopowiadanie od ostatniego zdania zwycięskiego tekstu z poprzedniego tygodnia. Formularz do przesyłania miniaturek narracyjnych: (KLIK)

Konkurs z dużą nagrodą – angielski, hiszpański

MikroBlog20141014Dla osób znających angielski, hiszpański, arabski lub hebrajski w stopniu twórczym – świetna szansa na zaprezentowanie się jako autor/ka mikroopowiadań, oraz na wygranie naprawdę sporej nagrody: aż 20.000 dolarów! Najlepsze teksty w pozostałych trzech językach zostaną nagrodzone 2.000 dolarów, więc też nie bagatelka.

A więc tak:

Język mikroopowiadania: angielski, hiszpański, hebrajski, arabski

- tylko teksty dotąd niepublikowane (nawet na blogu czy w gazetce szkolnej!)

- maksymalnie DWA mikroopowiadania od jednego autora

- TEMAT dowolny

- LIMIT SŁÓW: 100

 

Mikroopowiadania należy wysyłać, korzystając z formularza na stronie:

http://www.museodelapalabra.com/es/concurso-de-microrrelatos/4-edicion/formulario-de-participacion

 

Dla osób anglojęzycznych:

http://www.museodelapalabra.com/en/short-tales-contest/4-edition/participation-form

Konkurs organizuje Fundacja César Egido Serrano.

Powodzenia!

Jak napisać mikroopowiadanie w stylu angielskim?

20140903StylAngielski

Nie chodzi tu bynajmniej o obicie wszystkich kanap w domu, gdzie rozgrywa się akcja białą tkaniną zadrukowaną wzorkiem z różyczek, różnica polega na pewnej swobodzie w rozmachu pisania – jak już wspominałam, flash fiction obejmuje teksty nieco bardziej rozwlekłe niż microrrelatos. Tam, gdzie Hiszpanie i Latynosi ze wzruszającą zaciętością tworzą zestawienia najlepszych i najkrótszych tekstów (mniej niż 50, mniej niż 30, mniej niż 20 słów…!), Anglosasi pogardliwym wzruszeniem ramion zbywają tak płoche ograniczenia i piszą 300, 500, 1000 słów, a czasem i po kilka tysięcy, co im tam w duszy i sercu zagra. Swoją drogą, to ciekawe, ale może i faktycznie zrozumiałe – narody hiszpańskojęzyczne, słynące raczej z rozwlekłości w mowie, wyznają bardziej precyzyjny kult zwięzłości, podczas gdy ludy języka wywodzącego się z krainy oziębłej lapidarności królują w formach krótkich-lecz-nie-za-krótkich.

Dla chętnych trochę porad odnośnie pisania:

1. Zupełne podstawy podstaw z wikihow:

http://www.wikihow.com/Write-Flash-Fiction

2. Kilka konkretnych porad od autora mikrofikcji:

http://www.fictionfactor.com/guests/flashfiction.html

3. Nieco bardziej rozbudowany poradnik z ćwiczeniami:

http://skylarspring.hubpages.com/hub/The-Challenge-of-Writing-Flash-Fiction

4. Szybkie wskazówki z ćwiczeniami i przykładami:

http://www.writing-world.com/fiction/popek.shtml

5. Profesjonalne porady od wydawców flash fiction w różnej formie:

http://www.thereviewreview.net/publishing-tips/flash-fiction-whats-it-all-about

6. 8 pisarzy mikrofikcji daje porady i opowiada o swoich pierwszych publikacjach:

http://www.thereviewreview.net/publishing-tips/flash-fiction-whats-it-all-about

 

Polecam!

Zwyczajne czary Kereta

Dziś artykuł pani Uli Rybickiej o znakomitym (i tłumaczonym na polski!) autorze mikroopowiadań:

20140821Keret

       Opowiadania Etgara Kereta mają wiele znaków szczególnych, lecz to, co wydaje się najbardziej ujmujące w jego prozie, to elementy magicznego realizmu. Mistrz krótkiej formy – jak został okrzyknięty przez krytyków – burzy nasze postrzeganie rzeczywistości, łącząc ze sobą dwa równoległe światy, mieszając autentyzm z abstrakcją, scalając codzienność z marzeniami. Jego bohaterowie nie są ani dobrzy, ani źli – są to raczej szargani sprzecznymi emocjami, trawieni przez tęsknotę, chaotyczni, wrażliwi i ciekawi świata samotnicy. Keret, opowiadając historię everymana, wirtuozersko balansuje na granicy pomiędzy infantylną baśnią a patetycznym morałem. Może chce nam przez to powiedzieć, żebyśmy nie ufali temu, co widzimy? A może po prostu chce zagrać na nosie rzeczywistości, próbując ją zaczarować, to znaczy… odczarować?

      W Polsce Keret jest jednym z najbardziej znanych twórców opowiadań, jednak mało kto precyzuje, iż ich większość to właśnie mikroopowiadania. W anglosaskim podziale gatunkowym jest on bezsprzecznie uważany za autora wpisującego się w nurt flash fiction, choć to oczywiście nie jedyny rodzaj jego literackiego dorobku. Pisarz żyje i tworzy
w Izraelu, jednak ma polskie korzenie i to właśnie tu pierwsze tomy jego opowiadań odniosły największy sukces. Obecnie tłumaczone na wiele języków, sprawiły, iż jest rozpoznawalny nie tylko na Starym Kontynencie. Od wielu lat znany jest także szerokiej publiczności w Stanach Zjednoczonych, gdzie często występuje w audycjach radiowych, publikuje opowiadania na portalach literackich oraz regularnie pisze choćby dla takich dzienników, jak „The New York Times”.

    Skąd zatem tyle czarów w opowiadaniach Kereta? Tendencja w literaturze, którą z czasem nazwano realizmem magicznym, sięga połowy dwudziestego wieku i terminu lo real maravillioso americano (amerykańska rzeczywistość cudowna), początkowo ściśle utożsamianego z literaturą iberoamerykańską. Obecnie pisarze na całym świecie posługują się realizmem magicznym – wysoce poważanymi autorami powieści z tego nurtu są między innymi Gabriel García Márquez, Yann Martel czy Haruki Murakami. Jednak zanim prozaicy zaczęli zachęcać czytelników do dostrzegania w codzienności elementów niezwykłych, zajmowały się już tym sztuki plastyczne, a najbardziej znaną przedstawicielką realizmu magicznego w malarstwie była Frida Kahlo. Estetyka ta wydawała się na tyle interesująca, że przeniknęła do wielu dziedzin sztuki, dziś tworząc bardzo silną reprezentację w filmie. Michel Gondry, Wes Anderson oraz Tim Burton to reżyserzy, których filmy nie są skrępowane poprzez to, co wydaje się w kinie akceptowane i przewidywalne, a zarówno treść, jak i forma ich dzieł igrają z wyobraźnią i myślowym poczuciem bezpieczeństwa widza. Do tego grona dołączył także Keret, reżyserując film pod tytułem „Meduzy” oparty na scenariuszu swojej żony, Shiry Geffen.

  W opowiadaniach Kereta znajdujemy nieskrępowane odbicie codzienności, która nie jest czysta gatunkowo: mieszają się w niej elementy tragiczne z komicznymi, instynkt bierze górę nad logiką, bohaterowie umierają, choć ich życie pozagrobowe (niestety) nie różni się od tego, które wiedli wcześniej. Sam autor określa swoją twórczość jako subiektywny realizm, który tworzą elementy fantastyczne skontrastowane ze zwyczajną scenerią świata. Czytelnik wyczuwa je intuicyjnie, wierzy w ich logikę, nie kwestionuje zasadności ich istnienia. Pisarz tym samym tworzy zniekształconą, wielobarwną wizję rzeczywistości, w której to, co możliwe i to, co niemożliwe pozostaje nierozerwalne. Żeby oswoić absurdalność opisywanych sytuacji, Keret bardzo rzetelnie określa ramy czasowo-przestrzenne, szpikuje ten obszar banałami codzienności, by na końcu dorzucić coś (nie)przewidywalnego. Noam Chomsky od lat stawia przed nami wyzwanie i zachęca, byśmy byli zaintrygowani tym, co wydaje się oczywiste. A Etgar Keret w niezwykły sposób nam to ułatwia, podsuwając pod nos opowiadania, po których przeczytaniu już nigdy nie spojrzymy na świat tak samo.

 Linki dla chętnych:

  – ostatni zbiór opowiadań: http://merlin.pl/Nagle-pukanie-do-drzwi_Etgar-Keret/browse/product/1,1028896.html?gclid=CjwKEAjw68ufBRDt0Zmrn4W_8AwSJADcjp1c1CszbThRYLufmthHkEbf7MjPsgA2cwxxnQdn1EefsBoC2hDw_wcB

- oficjalna strona Kereta: http://www.etgarkeret.com/

- profil na fimwebie: http://www.filmweb.pl/person/Etgar+Keret-674076#

Flash: The International Short-Short Story Magazine

20140802FlashMagazine

Kiedy jeszcze flash fiction nazywana była po angielsku „bardzo krótkimi opowiadaniami” (short-short stories), terminem powoli wychodzącym z użycia, na pewnym sympatycznym uniwersytecie w mieście Chester, znajdującym się – jakżeby inaczej! – w rozsławionym przez kota z Alicji Cheshire – rozpoczęto wydawanie magazynu Flash: The International Short-Short Story Magazine. Nie było to zresztą wcale dawno temu, historia czasopisma sięga nie dalej niż roku 2008. W październiku i w kwietniu czytelnicy subskrybujący Flasha otrzymują świeżą, pachnącą drukiem książeczkę rozmiaru A5, zawierającą sporą dawkę mikroopowiadań nadsyłanych z całego świata, a także jeden czy drugi esej (również w wersji flash – nie więcej niż 360 słów!) oraz z lekka humorystyczne i całkiem poważne recenzje tomów mikroopowiadań, antologii oraz studiów krytycznych poświęconych tematowi. Wreszcie, by nie ograniczać czytelnikom dostępu do żadnego zakątka świata mikrofikcji, redaktorzy wybierają do sekcji „Flash prezentuje” przedruki wydawanych gdzie indziej tekstów.

To czasopismo to nie żadna domorosła inicjatywa służąca publikowaniu mniej i bardziej nieznanych amatorów, tylko ceniony i nagradzany magazyn – ukazanie się w nim czyjegoś tekstu jest dla autora nobilitacją. Dlaczego o nim piszę? Nie wychodzi niestety w wersji elektronicznej, a zatem pozostaje trudno osiągalny dla polskiego czytelnika, jednak – po pierwsze – można tam próbować nadsyłać własne mikroopowiadania i mikroeseje, po drugie – na stronie dostępne są przykładowe mikroopowiadania z każdego numeru, a więc jest tam kilkanaście znakomitych tekstów do przeczytania, wreszcie, i to chyba najważniejsze – już same spisy treści kolejnych tomów oferują wykaz nazwisk pisarzy (z 35 krajów świata!) parających się mikrofikcją. Sami wydawcy wśród najlepszych wymieniają: Margaret Atwood, Beryl Bainbridge, Roberta Olena Butlera, Jennifer Egan, Dave’a Eggersa, Jamesa Kelmana, Bernarda MacLaverty’ego, Jona McGregor’ego, Matta Thorne’a i Williama Wall’a. Jest już zatem z czym szperać w sieci w poszukiwaniu mikroopowiadań!

Zachęcam do lektury, wysyłania tekstów i dalszych poszukiwań!

http://www.chester.ac.uk/flash.magazine

Konkursy, konkursy…

20140728FlashEuropa28

Polscy twórcy mikroopowiadań mają coraz większe pole do popisu – oprócz współprowadzonego przeze mnie i miesięcznik „Charaktery” od stycznia cyklicznego konkursu na mikroopowiadania:

http://www.charaktery.eu/zapiski_z_codziennosci_wasze_mikroopowiadania%20/,

organizatorzy Międzynarodowego Festiwalu Opowiadania informują o innym konkursie, odbywającym się na nieco większą skalę. „Flash Europa 28” to projekt, którego celem jest przybliżenie Chińczykom rzeczywistości europejskiej za pomocą mikroopowiadań:

http://www.flash-europa-28.org/how-to-enter

Mieszkańcy wszystkich krajów Unii Europejskiej (w wieku od 15 do 28 lat) mogą zgłaszać swoje teksty, liczące nie więcej niż 500 słów i – w naszym przypadku – osadzone w Polsce, z nadzieją na znalezienie się w gronie 140 autorów (po 5 z każdego kraju) wybranych do reprezentowania europejskiej mikrofikcji w Kraju Smoka. Macie czas do 15 sierpnia, powodzenia!